Lecho Katol wrote:
> Produkcja przemyslowa w Polsce Ludowej.
> transpotr:
> rowery - male, duze, skladaki (Bydgoszcz)
ciekaw tylko ze mozna bylo je kupic w Bydgoszczy
zas w sklepach byly z tym cokolwiek jakies problemy
> motocykle - WFM, SHL
o motocyklach niewiem bo mnie nie interesowaly
ale z benzynka problemy byly
a i stacji benzynowych jak na lekarstwo
> samochody osobowe - Syrena, Warszawa, Fiat 1500, Fiat600/650, Polonez
ale do sklepu nie mozna bylo wejsc polozyc gotowke i wyjechac samochodem
tylko trzeba bylo miec tzw. talon
a z benzynka patrz wyzej...
albo kupno akumulatora do malucha ach te kolejkowe zycie nocne, lza sie
w oku kreci kiedy czlowiek nawiazywal znajomosci stjac w kolejce ok 100
osob zeby akumulator kupic...
> samochody dostawcze - Nysa, Zuk, Star, Jelcz, Zubr
> autobusy - SAN, Jelcz, Berliet
tiaaaa, autobusy Berliet... polska dostala prokaz z budki telefonicznej
na Kremlu, kupic licencje od Berlieta, Berliet nalezal do socjalistow we
Francji. Pisze nalezal bo juz nie istnieje, zbankrutowal.
SAN- jaaaasne, kiedys jechalem tym autobusem z Sopotu do Hamburga,
przezycie bylo hmmmm, ciekawe
> kolejnictwo - wagony osobowe i lokomotywy elektryczne z Wroclawia i Poznania
no jasne i kilometrowe kolejki wagonow na bocznicach, bo ich
wykorzystanie bylo delikatnie mowiac nieefektywne albo idiotyczne, np.
ladowano wegiel w Katowicach, wieziono do centrali w Bydgoszczy zeby
potem skierowac go Rzeszowa...
> wagony towarowe, cysterny, weglarki itp
patrz wyzej
> stocznie - statki a Gdanska i Szczecina.
jaaaasne, budowalismy statki kupujac wyposazenie za dolce
a ZSRR placil rublami transferowymi...
czyli rachunek prosty wydajesz dolce, produkujesz stal a placa ci waluta
ktora sie mozna podetrzec...
> lotnictwo - male samoloty smiglowe i odrzutowe , (Mielec)
jeszcze smiglowce Mi-2 ze Swidnika trzeba dodac tyle ze nowoczesnosc
tychze maszyn byla mocno problematyczna, zuzycie paliwa jak diabli
jedynie rolnicze dromadery na cos sie nadawaly i nawet niezle sie
sprzedaja dzis
> transport miejski - tramwaje z Chozowa
> elertronika:
> komputery - Odra a Elwro Wroclaw
a K-202 Jacka Karpinskiego, facet stworzyl rewelacje, nawet amerykanie
cmokali z zachwytu i co, gnoje z wladzy ludowej faceta zgnoili, zaczal
chodowac swinie, stwierdzil ze woli ich towarzystwo, inna rzecz ze jak
byla okazja to zwial do Austrii
> radiodbiorniki - Diora, Unimor, Kasprzak
tylko trzeba bylo miec mozliwosc ich kupienia
kolejki, znajomosci, talony albo kredyty dla mlodych malzenstw
> telewizory - WZT, Unimor, Unitra
> magnetofony - Unitra, Diora
> akustyka - Tonsil ( Ludz)
> Telewizja - WZT, Mielec
> polprzewodniki - Telpod, Eltra
jw. trzeba bylo miec fart zeby kupic,
raz przezylem horror zakupu magnetofonu to byl hit
w osiedlowym sklepie (ok 10 tys. mieszkanco w promieniu 1 km)
na Boze Narodzenie w 19 79 roku przywieziono az 7 sztuk
slownie siedem
> Pytam sie co z tego jeszcze zostalo ?
jak to pijacka tesknota za 1-maja
i permanentnym brakiem papieru toaletowego
bo np. dlaczego kupno tak prostego przecierz produktu urastalo
do rangi problemu
albo zwykle skarpetki, ja mam hopla na punkce skarpet, i dostawalem
szalu jak nie moglem ich kupic...
a szynka, poledwica i sklepy komercyjne
to pies ?
kupno miesa urastalo do rangi problemu...
a system kartkowy to przylecial zza Buga ?
w 1980 roku dostalem sie na studia
i widzialem jak sierpien rozpoczal sie jeszcze w lipcu.
Bylem na poludniu Polski (Kozieglowy k/ Czestochowy)
ktoregos dnia zobaczylem pochod wkurzonych ludzi przechodzacy kolo domu
mojej babci. Miejscowosc miala swoja piekarnie ale ludzie nie mogli
kupic chleba !!! Piekarnia miescila sie na tej samej ulicy co dom mojej
babci, wiec mialem okazje zobaczyc jak wystraszeni piekarze
zabarykadowali sie przed wkurzonym tlumem. Na szczescie obylo sie bez
ekscesow, ludzie sami przyciagneli furmanke zaladowali chleb (policzono
ilosc) zawiezli ok 1 kilometra do sklepu gdzie spokojnie go sprzedano.
To co mamy teraz to nie jest kapitalizm. Bo w kapitalizmie urzedy
skarbowe nie czepiaja sie jednososbowych firm tylko korporacji...
i niema tak kretynskiego systemu podatkowego oraz sfory usluznych
urzedasow ktorzy tlumacza sie jak hitlerowcy w Norymberdze
a ktorzy czest depcza ludzi ktorzy nie maja z czego zaplacic podatkow.
Urzednik skarbowy twierdzi ze broni interesow skarbu panstwa a nie
podatnika i po prostu lupi go bez litosci no chyba ze jest LWEM
ORDYNACKIM
wtedy moze nawet umorzenie wchodzi w gre.
Mariusz Merta